
Tauron Nowa Muzyka 2012
Kiedy: czwartek - 23 sierpień 2012 godz. 20:00
Miejsce: Katowice: Dolina Trzech Stawów
Już teraz zaplanujcie ostatni weekend sierpnia, ponieważ siódma odsłona Festiwalu Tauron Nowa Muzyka to między innymi:
Kwes – brytyjski multiinstrumentalista, znany między innymi ze współpracy z Leftfield oraz Ebony Bones, okrzyknięty przez Matthew Herberta jednym z najciekawszych innowatorów we współczesnej muzyce elektronicznej. Obsługując samplery, gitary, perkusję oraz klawisze, ten 24letni przedstawiciel Warp Records udowadnia, że żaden gatunek muzyczny nie ma przed nim tajemnic, a swoboda z jaką przemieszcza się pomiędzy hip-hopowymi brejkami a eksperymentalnymi dźwiękami spod znaku IDM, zapewnił mu olbrzymie uznanie pośród muzyków, które zaowocowało wspólnymi nagraniami między innymi z Mikahu czy Damonem Albarnem.
Równie nieortodoksyjne podejście do muzyki zaprezentuje Wam nasza następna gwiazda, wyczekiwany przez wielu nowojorski duet Sepalcure, złożony z Praveena Sharmy oraz Travisa Smitha, znanego lepiej jako Machine Drum. Fani oscarowego kina rozpoznają w nich natychmiast współtwórców ścieżki dźwiękowej do Czarnego Łabędzia w reżyserii Darrena Aronofskiego, jednak muzyka ilustracyjna to tylko niewielki fragment ich wspólnej twórczości. Przygotujcie się na prawdziwe taneczne szaleństwo zbudowane na wariacjach wokół klasycznego house'u, dubstepu i glitchowych wynalazków, podane tak by usatysfakcjonować nawet najbardziej wybrednych odbiorców.
Istnieje szansa, że o kolejnym artyście, który zagości na naszych scenach w sierpniu, mogliście jeszcze nie słyszeć, choć zdarzało mu się już grywać w polskich klubach. L-Vis 1990 to jeden z tych twórców, których głównym motorem napędowym jest nostalgia za tanecznym graniem z lat 90-tych i tłumem szalejącym w rytm klasycznych kawałków Daft Punka czy Basement Jaxx. Sięgając po retro brzmienia syntezatorów i stary automat perkusyjny Rolanda, L-Vis 1990 przywraca wiarę w tradycyjny house, doprawiając go garażowym brudem, funkowym basem i hipnotycznymi wokalami, przypominającymi o złotej erze neo-soulu.
Nieco inny ciężar gatunkowy ma natomiast twórczość naszego następnego gościa. Współzałożyciel jednej z najistotniejszych dla dubstepu wytwórni – Hotflush, twórca takich przebojów jak Three Sided Shape czy So You Think You’re Special, mistrz parkietowej masakry stężonym basem – po prostu Scuba. Twórca, którego nie trzeba przedstawiać żadnemu miłośnikowi eksperymentalnej elektroniki, autor jednego z najlepszych ubiegłorocznych albumów – Triangulation na którym pokazał, że nawet w erze Skrillexa, dubstep wciąż może brzmieć świeżo i zaskakująco. Jego muzyka to nieustający ciąg zaskoczeń, w którym uk funky spotyka się z ambientem, a ludzki głos ginie w pozornie pozbawionym kontroli chaosie szumów i zgrzytów, tylko po to by powrócić chwilę później i zmusić wszystkich do tańca przy potężnych parkietowych hymnach. Po jego festiwalowym występie możecie się spodziewać drżących ścian i kawałków z zapowiadanej na ten rok płyty – Personality.
Podobną wszechstronnością i energią wykazuje się także inny artysta, którego będziecie mieli okazję posłuchać na naszych scenach. Choć działa już od 2007 roku, wydając regularnie kolejne single i Ep-ki, to dopiero debiutancki album opublikowany pod szyldem Warp Records zwrócił na niego uwagę krytyków i słuchaczy z całego świata. Rustie i jego Glass Swords okazali się jednym z najbardziej kontrowersyjnych wydarzeń muzycznych ubiegłego roku, a twórczość młodego producenta szybko znalazła sobie miejsce na radiowych plejlistach. Przeciwnicy oskarżają go o nadmierną prostotę i stosowanie melodramatycznych chwytów, fani zaś bronią artysty twierdząc, że wnosi na skostniałą już nieco scenę nowych brzmień dziecięcą wręcz wrażliwość i niesamowitą umiejętność panowania nad reakcjami publiczności. W trakcie naszego festiwalu będziecie mogli samodzielnie zweryfikować tę opinię i sprawdzić, czy oparte na prostym basie i syntezatorowych tłach Hover Traps, faktycznie zasługuje na miano jednego z największych bangerów jakie pojawiły się w ostatniej dekadzie czy też jest to „cyniczna produkcja, obliczona na to, by podobać się wszędzie i każdemu”, jak stwierdził jeden z brytyjskich krytyków. Niezależnie od tego jaką podejmiecie decyzję, możemy zagwarantować, że ten występ nie pozostawi Was obojętnymi!
Prostoty nie powinniście się spodziewać natomiast po występie Chrisa Clarka, wręcz przeciwnie – to w końcu artysta, który zasłynął przede wszystkim tym, że tworzy muzykę wymykającą się wszelkiemu opisowi i próbom gatunkowego zaszufladkowania. Jego dotychczasowe nagrania próbowano już kategoryzować jako trip-hop, avant-rave, post-rock, IDM czy organiczny noise, prawda jest jednak taka, że każdy utwór Clarka to samodzielna konstrukcja, wymagająca od słuchaczy przedefiniowania całej dotychczasowej wiedzy o muzyce elektronicznej. Tylko on potrafi tak doskonale połączyć elementy euro-dance, glitch-hopu, kwaśne brzmienia syntezatorów i kraftwerkowe, przemodelowane wokale w kompozycje, których równie dobrze się słucha, jak dobrze się do nich tańczy. Jak pisał jeden z wiodących portali muzycznych, muzyka Clarka przypomina nieustającą wędrówkę po zakamarkach wesołego miasteczka, gdzie w tej samej sekundzie można się natknąć na stoisko z watą cukrową i namiot pełen zmutowanych dziwolągów, a każdy jego występ to podróż w świat bez muzycznych ograniczeń, zdolna zachwycić każdego, kto potrafi się otworzyć na nietypowe, czasem mocno psychodeliczne dźwięki. Na naszym festiwalu będzie gościł już po raz drugi, przywożąc tym razem materiał z zapowiadanej na marzec płyty – Iradelphic.
Psychodelia to również słowo-klucz opisujące dokonania nowojorskiej grupy Gang Gang Dance, której występ będzie jednym z najważniejszych punktów tegorocznej edycji Tauron Nowa Muzyka. Uznawani za przedstawicieli „anty-muzyki”, epatujący potężnymi ścianami hałasu, gitarowymi przesterami i elektronicznym chaosem, wdarli się w 2004 roku na amerykański rynek muzyczny debiutanckim albumem Revival of the Shittest, pokazując olbrzymi talent wokalistki Liz Bougatsos i udowadniając, że nie uznają żadnych muzycznych kompromisów. Arabskie harmonie, afrykańskie rytmy, eteryczne wokale przecinające kolejne warstwy dźwięku, to tylko kilka elementów składających się na całkowicie nieopisywalne zjawisko znane jako Gang Gang Dance, którego każdy koncert przypomina połączenie szamańskich rytuałów z klimatem undergroundowego klubu, w którym wszyscy eksperymentują na wszystkim. Wydany w ubiegłym roku album Eye Contact, opublikowany przez legendarną wytwórnię 4AD stał się międzynarodową sensacją, królując na szczytach wielu list podsumowujących najlepsze płyty 2011 roku a pochodzące z niego utwory stały się nieustającym źródłem inspiracji dla najlepszych remixerów na świecie, w tym dla samego Lee „Scratch” Perry’ego. Żaden fan współczesnych eksperymentów muzycznych nie powinien przegapić tego koncertu!
Od siedmiu lat na festiwal Tauron Nowa Muzyka pojawiają się największe legendy, artyści, którzy w przeciągu ostatnich dwóch dekad całkowicie odmienili muzykę elektroniczną we wszystkich jej aspektach. To na Festiwalu Tauron Nowa Muzyka zagrał po raz pierwszy w Polsce DJ Krush, to tutaj mogliście usłyszeć niesamowite Autechre i to właśnie tu podczas tegorocznej edycji zobaczycie po raz pierwszy na jednej scenie dwóch wspaniałych mistrzów elektronicznej awangardy – Caribou i Four Tet (Caribou i Four Tet Back2Back Dj Set)!
Ich występ to logiczna kontynuacja współpracy, jaką obaj artyści zapoczątkowali w marcu 2011 roku, która zaowocowała singlem „Pinnacles/Ye Ye” i wspólnymi setami na najważniejszych imprezach muzycznych świata. Matematyczne, przemyślane w najdrobniejszym szczególe taneczne kompozycje Dana Snaitha, który pod pseudonimami Caribou i Manitoba w ciągu ostatnich lat dokonał prawdziwej rewolucji na kanadyjskiej scenie muzycznej, spotykają się z jazzującym, tanecznym basem Kierana Hebdena, kontynuującego w tym projekcie pomysły zaprezentowane na ostatniej płycie, pochodzącym z 2010 roku „There Is Love in You”. Nowojorski brud Four Tet w połączeniu z połamanymi, skomplikowanymi rytmami, charakterystycznymi dla Caribou, tworzą prawdziwie oszałamiającą mieszankę prawdziwego parkietowego killera, który zachwyci zarówno miłośników awangardowych pomysłów, jak i tych, którzy chcieliby potańczyć przy dźwiękach tworzonych przez dwie niepodważalne legendy sceny nowobrzmieniowej. Takiego wydarzenia na pewno nie można przegapić!
W tym roku przygotowaliśmy również coś dla wszystkich fanów lżejszych odmian techno i pop-ambientowych kompozycji. Choć berliński producent i DJ Sascha Funke znany jest bardziej z potężnych, parkietowych wymiataczy, które od początku lat dwutysięcznych porywają do tańca klubową publiczność na całym świecie, my zaprezentujemy go Wam w zupełnie nowej odsłonie – jako połowę duetu Saschienne, który tworzy wraz ze swoją żoną, niezwykle utalentowaną Julienne Dessagne. Tylko podczas naszego festiwalu będziecie mogli usłyszeć po raz pierwszy w Polsce premierowy materiał z ich debiutanckiego albumu „Unknow”, który już w marcu tego roku opublikuje legendarna wytwórnia Kompakt. Zarówno Funke jak i Dessagne nie ukrywają swojego uwielbienia dla twórczości Philippa Glassa oraz innych wielkich mistrzów minimalu, którzy stanowili największą inspirację podczas nagrywania tej płyty, potrafili jednak przekształcić swoje fascynacje w dziewięć świetnych utworów, które potrafią poruszyć zarówno wielbicieli delikatnej fortepianowej klasyki, tanecznego house, jak i fanów dobrze napisanych piosenek. Delikatny, eteryczny głos Dessagne i jej wirtuozeria w grze na fortepianie nadały zupełnie nowego oblicza muzyce Funkego, która nie tracąc nic ze swoich energetycznych wartości, stała się o wiele bardziej przystępna dla słuchaczy, unikających na co dzień niemieckich odmian techno.
Zupełnie inną muzykę przywiezie natomiast kolejny mieszkaniec Berlina, który zagości na naszym festiwalu - Luca Mortellaro, znany lepiej jako Lucy. Włoch konsekwentnie tworzy minimalistyczne sety techno, bliskie industrialnym brzmieniom, praktycznie całkowicie pozbawione melodii, w których wyraźnie odbija się jego fascynacja zarówno dokonaniami awangardowych sound designerów z lat 50-tych i 60-tych, jak i nowszymi zdobyczami spod znaku Detroit Techno, minimalu i IDM. Niezależnie od tego, czy gra z żywym zespołem czy też manipuluje publicznością stojąc za deckami, każdy występ Lucy to prawdziwe misterium potężnego basu, cyfrowych szumów i dubowych pogłosów, zdolnych wprowadzić każdego w hipnotyczny, transowy nastrój. W trakcie tegorocznego festiwalu będziecie mogli go posłuchać dwukrotnie – 24 sierpnia pojawi się w jednym z najbardziej charakterystycznych punktów Katowic (szczegóły już wkrótce), grając razem ze specjalnie zwołanym z tej okazji zespołem, a dzień później przejmie we władanie naszą scenę klubową, prezentując najbardziej bezkompromisową odmianę berlińskiego techno.
Speech Debelle gościła już na festiwalu Tauron Nowa Muzyka w 2009 roku jako debiutantka, która swoim pierwszym albumem powaliła na kolana krytyków oraz publiczność, zgarniając przy okazji prestiżową Mercury Prize. Tym razem wraca jako artystka w pełni ukształtowana, z zespołem, który od trzech lat towarzyszy jej w nieustającej trasie koncertowej. Do Katowic przywiezie materiał ze swojej najnowszej płyty – „Freedom of Speech”, opublikowanej w lutym tego roku. Jak sama twierdzi, tym razem próbowała stworzyć współczesny odpowiednik „największych przebojów starego Motown, miks Ray’a Charlesa z mroczną atmosferą nagrań Pink Floyd i połamanymi rytmami, znanymi z płyt z J Dilla”. Jeśli chcecie się przekonać jak wygląda przyszłość hip-hopu – nie może Was zabraknąć na tym koncercie!
Festiwalowy autobus Red Bulla to miejsce, gdzie co roku możecie zobaczyć najciekawszych debiutantów i wykonawców, którzy dopiero przygotowują swoje pierwsze albumy. Tym razem spadnie na Was stamtąd lawina zaraźliwych melodii, dancehallowych rytmów i abstrakcyjnych tekstów, wyrapowanych przez Gnucci Banana – jedną z tych artystek które zaprzeczają tezie, że białe dziewczyny nie powinny rapować. Jej dorobek nie powala być może na kolana, zaledwie kilka kawałków i dwa solidne mixtape’y nagrane wraz z mężem, Spoekiem Mathambo - południowoafrykańskim raperem, który okazał się jedna z największych rewelacji zeszłorocznej edycji naszego festiwalu – to jednak w zupełności wystarczyło, by krytycy zaczęli głosić, że oto narodziła się nowa M.I.A., bardziej taneczna, mniej polityczna, radosna i energetyczna. Czekając na debiutancki album nie przegapcie okazji do zobaczenia Gnucci Banana nim podbije wszystkie radiowe playlisty.
Zdecydowanie inną odmianę muzyki tanecznej przywiezie ze sobą kolejny gość naszego festiwalu – założyciel legendarnej wytwórni Kompakt – Michael Mayer. To propozycja dla tych wszystkich, którzy cenią sobie bardziej popowe, melodyjne odmiany minimalistycznego techno, w którym ambientowy beat łączy się z eterycznymi wokalami i tanecznym pulsem. Niezależnie od tego czy gra swoje własne sety, czy występuje wraz Superpitcherem jako Supermayer, Michael Mayer od dwudziestu lat tworzy mistrzowskie, autorskie miksy, cieszące się olbrzymim uznaniem odbiorców na całym świecie – prestiżowy serwis Resident Advisor uznał nawet, że to właśnie sygnowany jego nazwiskiem set remiksów „Immer” z 2002 roku jest najlepszym DJ-skim albumem nowego tysiąclecia. Zaliczany do grona najważniejszych klasyków współczesnej niemieckiej elektroniki, pojawi się na naszej scenie by zaprezentować Wam niezawodny zestaw tanecznych kawałków, przepełnionych magią i poezją wielkiego miasta.
W całkowicie odmienne regiony muzyczne zabierze Was natomiast kolejny reprezentant wytwórni Kompakt – mistrz zaskakującego techno granego na żywych instrumentach – The Field. Chociaż kariera Axela Willnera zaczęła się od ujawniającego głębokie fascynacje muzyką lat 80-tych ambientowego house, w ciągu ostatnich siedmiu lat szwedzki artysta dał się również poznać jako prawdziwy wirtuoz łączenia organicznych brzmień klasycznych instrumentów z nerwową pulsacją odhumanizowanej elektroniki. W jego muzyce można odnaleźć nawiązania do klasyków krautrocka czy cytaty z Cocteau Twins, które w połączeniu z soulowymi harmoniami i transowym rytmem wprost z kolońskich klubów, tworzą widowiskową mieszankę zdolną zachwycić zarówno miłośników punkowego brudu jak i cybernetycznej precyzji. Festiwalowy koncert, podczas którego towarzyszyć będzie mu między innymi perkusista John Stanier z cieszącego się olbrzymim uznaniem zespołu Battles, to pierwsza okazja by posłuchać na żywo w Polsce materiału z opublikowanej w zeszłym roku płyty – „Looping State of Mind”, uznanej przez wielu krytyków za jeden z najważniejszych albumów 2011 roku.
Jednym z najważniejszych punktów tegorocznej edycji naszego festiwalu będzie bez wątpienia pierwsza w Polsce wizyta niemieckiego zespołu Brandt Brauer Frick Ensemble, które pochodzącym z 2010 roku albumem „You Make Me Real”, udowodniło, że łączenie muzyki klasycznej z techno, wcale nie musi się sprowadzać do dokładania transowych beatów pod partie symfonicznych smyczków. W muzyce tworzonej przez klasycznie wykształconego kompozytora Paula Fricka i dwóch klubowych wyjadaczy - Jana Brauera i Daniela Brandta odbijają się zarówno zdobycze muzycznej awangardy z ostatnich kilku dekad, ze szczególnym uwzględnieniem dorobku mistrzów minimalu – Johna Cage’a czy Steve’a Reicha, jak i głęboka fascynacja tradycyjnym techno spod znaku Detroit. Tym co wyróżnia Brandt Bauer Frick jest fakt, że cała ich muzyka powstaje w oparciu o tradycyjne, jazzowo-rockowe instrumentarium, wsparte w rzadkich okazjach wykorzystaniem samplerów i syntezatorów.. Kawałki zbudowane na wyraźnym brzmieniu spreparowanego pianina (kolejny ukłon w stronę Cage’a), pochodach basu i nieludzkiej wręcz precyzji Brandta, zdolnego zagrać na swojej perkusji najbardziej nawet polirytmiczne łamańce mają równie wiele wspólnego z techno, co z klasycznymi nagraniami krautrockowych geniuszy, niemieckiej grupy Can. Dodatkowego wymiaru muzyce dodaje towarzyszący im na koncertach 10 osobowy ansambl, dzięki któremu utwory znane z płyty zyskują jazzową spontaniczność i energię, możliwą do uzyskania tylko dzięki wykorzystaniu całej orkiestry. Dajcie się porwać mistrzom akustycznego techno i nie przegapcie tego występu!
Brendan Angelides, tworzący jako Eskmo, to muzyk związany z najgłośniejszymi wytwórniami electro - Warp Records i Ninja Tune. Początki jego działalności sięgają roku 1999, kiedy to parafrazując tytuł jednego z albumów The Residents, przyjął imię Eskmo i zaczął eksperymentować z elektronicznym funkiem w zaciszu rodzimego Connecticut. Wtedy jeszcze, nakręcony dokonaniami takich tuzów gatunku jak Prodigy, Primus, Moby, Chemical Brothers czy Aphex Twin, zadowalał się tworzeniem muzyki dla swoich przyjaciół, nagrywając trzy skromne albumy – Machines on Task, stworzony na potrzeby… imprezy zwieńczającej liceum, Iluminate i Ascencion, które promował podczas niewielkich występów lokalnych. Światło dzienne ujrzała w tym czasie także garść EPek, wydanych przez drobne, amerykańskie wytwórnie. Ten szereg nagrań, których sława nie wyszła jeszcze wtedy poza granice rodzimego miasta, pozwolił Brendanowi udoskonalić swój styl, który miał później docenić sam Amon Tobin, zapraszając go do wspólnego projektu – Eskamon. Sam Eskmo przyznaje, że ogromny wpływ na tworzoną przez niego muzykę miały wydarzenia z 11 września. Jego energetyczne, funkowe brzmienie zyskało wtedy na mroczności, refleksyjności, by wreszcie powrócić do radosnych korzeni, tyle, że tym razem jego muzyka miała pełnić rolę łącznika między słuchaczami. Jak sam mówi: "Myślałem, że to, co się wydarzyło, scali świat, że połączy ich chęć zmian. Stało się jednak całkiem odwrotnie i właśnie wtedy zdałem sobie sprawę, że to muzyka może być ogniwem, które spoi ludzi na nowo."
O tym, jak przetrwać na elektronicznej estradzie dwadzieścia lat i wciąż wzbudzać emocje nowymi nagraniami i ogłoszeniami kolejnych tras koncertowych, wiedzą świetnie Jan St. Werner i Andi Toma, stanowiący skład niemieckiej grupy Mouse on Mars. Zakotwiczyli się na niej na dobre, zmieniając kurs z każdym kolejnym albumem. Zaczynając w roku 1994 płytą Vulvuland dali się poznać jako duet muzycznych chirurgów, tnących dźwiękiem przestrzeń, tworząc charakterystycznie chropowate, ale bardzo wciągające formy. W podobnym, pokiereszowanym, tonie utrzymane są kolejne wydawnictwa MoM –Iaora Tahiti, Autoditacker P, Instrumentals oraz Glam. Pewien przełom brzmieniowy, większa przejrzystość zakrawająca nieraz nawet o melodyjność, nastąpił wraz z wydaniem Niun Niggung, na przełomie 1999 i 2000 roku. Od tego czasu stali się nieprzewidywalni – wydanym rok później Idiology powrócili do starego, charakterystycznego dla siebie stylu, by po trzech latach wrócić z bodaj najbardziej popowym w swoim dorobku Radial Connection.
Jimmy Edgar to z pewnością artysta niebanalny. Podczas gdy jego koledzy z branży oddają się muzyce w pełni, stając się nieraz producentami, właścicielami wytwórni czy w najlepszym przypadku – reżyserami teledysków, on zajmuje się fotografią mody. Ten poszerzony wachlarz zainteresowań znalazł też swoje odzwierciedlenie wewnątrz muzycznego świata – Egdar nagrywał pod różnymi pseudonimami a także brał udział w różnorodnych kolaboracjach, m.in. ze Stevem Masonem z Beta Band jako Black Affair, Laurą Clarke z Leeds jako X District czy elektropopowym wokalistą Almamy. Był też, podobno, członkiem takich składów jak Plus Device i Creepy Autograph.
Przez dwadzieścia trzy lata działalności na scenie muzyki elektronicznej, pochodzący z Anglii The Black Dog, wypracował sobie status legendy IDM'u. Startując na początku lat 90, z największymi muzykami takimi jak Autechre, u-ziq, LFO czy Aphex Twin, wyznaczyli kierunek, w jakim udał się ten minimalistyczno-ambientowy gatunek, stając się wzorem do naśladowania dla wielu przyszłych twórców. Ich pionierski status potęguje fakt, iż nie mogąc znaleźć odpowiedniej wytwórni, spod której szyldu wydaliby swój pierwszy singiel, założyli własną – Black Dog Productions. W roku 1992 podpisali kontrakt z GPR: General Production Recordings, gdzie nagrali swój pierwszy album Temple of Transparent Balls. Podczas dwuletniej współpracy GPR wydało też kilka kolejnych EPek i singli zespołu, który następnie połączył siły z Warp Records. Nie trwało to jednak długo – po wydaniu dwóch płyt - Spanners i Music For Adverts (and short films). Ta ostatnia była tak naprawdę solowym albumem jednego z muzyków, Kena Downie, który zdecydował się nadal wykorzystywać nazwę Black Dog. Pozostali członkowie – Andy Turner i Ed Handley skupili się w tym czasie na projekcie Plaid. Nim jednak doszło do tego podziału, Black Dog jeszcze jako trio zdążyli stworzyć kilka remiksów, m.in. dla Bjork. Wkrótce Downie znalazł Steve’a Asha i Rossa Knighta, chętnych zasilić skład BD. Wtedy zaczął się dla zespołu okres remiksowy – wydali wspólnie tylko jeden autorski albumUnsavoury Products, obsadzając na wokalu melodeklamatora, Black Sifichi. W roku 2001 skład Black Dog ponownie uległ zmianie, kiedy to Ken zaczął współpracę z założycielami Dust Science Recordings, Richardem i Martinem Dust, z którymi od roku 2005 regularnie wydaje kolejne albumy, a także po dołączeniu do Psyhick Warriors ov Gaia, stworzyli ambientowy projekt – Dadavistic Orchestra, wzorujący się na ruchu dadaistycznym. Ostatni album Black Dog pochodzi z 2011 roku i nosi tytuł Liber Dogma.
Przygotujcie się na delikatne, wpadające w ucho melodie z dziecięcego pokoju, przygotujcie się na długotrwały trans, przygotujcie się na wściekły, dronowy jazgot, przygotujcie się na kojącą falę rytmicznego hałasu, zdolnego kruszyć mury i dotrzeć do takich miejsc w waszych organizmach, o których istnieniu nie mieliście wcześniej pojęcia. Po prostu – przygotujcie się na Fuck Buttons! Andrew Hung i Benjamin John Power wracają do Polski i podobnie jak w przypadku poprzednich wizyt, nie mają zamiaru się oszczędzać. Koncertowa odsłona bristolskiego duetu to zjawisko z pogranicza doświadczenia religijnego i narkotycznego, mistrzowski pokaz hipnotyzowania publiczności przy pomocy repetycji, przesterów i psychodelicznych wizualizacji, prawdziwa msza ku czci św. Hałasu. Fuck Buttons nie znają litości, nie uznają żadnych kompromisów, od pierwszych sekund zamykają odbiorców w nieprzepuszczalnej, noisowej bańce dźwięków, która pozwala zapomnieć o całej reszcie świata. Jeśli jesteście gotowi na ekstremalne doświadczenia, jeśli chcecie wiedzieć jak brzmi muzyka przyszłości, jeśli uwielbiacie odbierać muzykę całym ciałem, nie tylko uszami – występ Fuck Buttons jest czymś czego pod żadnym pozorem nie powinniście przegapić!
W tym roku organizatorzy TNM przygotowali również coś dla wszystkich fanów przesterowanych gitar i motorycznych, krautorockowych rytmów. Norweski kwartet 120 Days nagrał w ciągu ostatnich 9 lat zaledwie jeden duży album i dwie EP-ki, to jednak w zupełności wystarczyło by zapewnić im dwie najważniejsze norweskie nagrody muzyczne oraz uwielbienie wśród skandynawskich fanów rockowych brzmień przenikających się z muzyką taneczną. Olbrzymi sukces debiutanckiego albumu oraz kilkumiesięczna trasa po Stanach Zjednoczonych i Japonii, gdzie zespół był witany przez wielotysięczne tłumy zachwyconych fanów, okazały się na tyle ciężkim brzemieniem dla młodych chłopaków z niewielkiego norweskiego miasteczka, że grupa praktycznie całkowicie zamilkła na kolejnych pięć lat. Wracają właśnie teraz, w 2012 roku, przywożąc ze sobą długo oczekiwaną kontynuację pierwszego longplaya, która trafiła do sklepów w marcu, a ich sierpniowy występ będzie pierwszą okazją by posłuchać tego materiału na żywo w Polsce.
Muzykę kolejnych gości tegorocznego festiwalu, jeden z recenzentów opisywał jako połączenie Flying Lotusa z D’Angelo, którzy romansując z dubstepowymi basami, postanowili odświeżyć ścieżkę dźwiękową z Odysei Kosmicznej 2001. Jeśli macie problem ze zobrazowaniem sobie czegoś podobnego, to po prostu wyobraźcie sobie doskonały hip-hop, bo właśnie to przywiezie dla Was holenderski duet Full Crate & Mar. Istnieją od niedawna, ich pierwsze nagrania pojawiły się w 2009 roku, jednak zdążyli już zagrać u boku takich sław jak Erykah Badu czy Electric Wire Hustle, a ich występy w Londynie i Nowym Jorku przyciągnęły niespotykane tłumy. Szybko rosnącą popularność zawdzięczają przede wszystkim rewelacyjnemu połączeniu ciepłego, soulowego wokalu Mara z producencką biegłością Full Crate’a, docenioną między innymi przez Red Bull Academy. Jeśli szukacie rozbujanych bitów, funkujących klawiszy, potężnego basu i łagodnych wokali snujących opowieści o miłości, to sierpniowy wieczór z Full Crate & Mar zdecydowanie powinien przypaść Wam do gustu.
Kolejne gwiazdy i wydarzenia już wkrótce! Niestety, bilety 4-dniowe zostały już w całości wyprzedane. Dostępne są jeszcze karenty dwudniowe (24-25.08.2012) w cenie 130 zł. Nie zwlekajcie!
Przypomnijmy, festiwal Tauron Nowa Muzyka w Katowicach odbędzie się w dniach 23-26.08.2012. Radio.nadaje.com gorąco zaprasza do zabawy!
Bilety do nabycia w sieciach:
Więcej informacji na:
DODAJ DO:
Wykop
Zobacz również:
kanal RSS w wiadomościami radio.nadaje.com







dodaj info o imprezie