OFF Festival Katowice 2012 odbędzie się w dniach 3-5 sierpnia, oczywiście w Dolinie Trzech Stawów. Dzień wcześniej, w Centrum Kultury Katowice zobaczymy koncerty before party, czyli Matthew Herberta z kontrowersyjnym programem "One Pig", czyli historią świni "od narodzin do talerza" oraz Alva Noto, jednego z największych eksperymentatorów niemieckiej sceny elektronicznej. Tego samego dnia w klubie Hipnoza wystąpią Diamond Rings i Sleep Party People.
Ruszyła sprzedaż karnetów na festiwal (3-5.08.2012) i biletów na before party 2 sierpnia w specjalnej supercenie early off, dostępnych WYŁĄCZNIE ZA POŚREDNICTWEM OFICJALNEJ STRONY OFF FESTIVAL KATOWICE.
Już do nabycia:
1. Karnet – 140 złotych - upoważnia do wstępu na wszystkie imprezy 2 sierpnia oraz trzy dni festiwalowe w Dolinie Trzech Stawów od 3 do 5 sierpnia.
2. Karnet z polem namiotowym – 180 złotych - upoważnia do wstępu na wszystkie imprezy 2 sierpnia oraz trzy dni festiwalowe w Dolinie Trzech Stawów od 3 do 5 sierpnia oraz umożliwia nocleg na polu namiotowym od 2 do 6 sierpnia.
3. Bilet na before party 2 sierpnia – 75 złotych – upoważnia do wstępu na koncerty w CKK i Hipnozie (Matthew Herbert, Alva Noto, Diamond Rings, Sleep Party People
Pamiętajcie: ilość miejsc ograniczona, a oferta powyższa ważna jest tylko do 31 stycznia 2012 lub do wyczerpania puli biletów.
Od 1 lutego 2012 w sprzedaży na stronie www.off-festival.pl oraz w sieciach Ticketpro i Eventim:
Karnety trzydniowe (bez koncertów 2.08.)
do 31.04. - 120 zł (z polem namiotowym - 160 zł)
do 30.06. - 140 zł (z polem namiotowym - 180 zł)
do 2.08. - 160 zł (z polem namiotowym - 200 zł)
od 3.08 - 180 zł (bez pola namiotowego)
Bilety jednodniowe (3,4,5.08.2012)
w sprzedaży od 1.06.2012
do 2.08. - 80 zł
od 3.08. - 120 zł
http://www.facebook.com/offfestival
http://www.myspace.com/offfestival
http://www.twitter.com/offfestival
Na festiwalu usłyszymy m.in.:
The House of Love
Brzmienie brytyjskiej sceny indierockowej przełomu lat 80. i 90. jest nie do podrobienia. Chwytliwe melodie, tu i ówdzie delikatnie smagnięte psychodelią i hałasem - The House of Love przez dwa lata rozbudzali apetyty znakomitymi singlami, by wreszcie wiosną 1988 roku wydać debiutancki album, który z miejsca zapewnił im kultowy status wśród fanów i pokłony krytyków. Niestety, trzy płyty później grupa zawiesiła działalność. Na szczęście powrócili w 2005 roku, na scenę i do studia, co zaowocowało albumem "Days Run Away". Czas najwyższy, byśmy spotkali się z tą legendą brytyjskiej sceny na żywo.
King Creosote i Jon Hopkins
Co może łączyć folkowego barda z muzykiem zanurzonym w eksperymentalną elektronikę? Kenny Anderson, szkocki singer/songwriter, występujący jako King Creosote i Jon Hopkins, londyński producent znany ze współpracy z Imogen Heap, Brianem Eno i Coldplay, dowiedli że bardzo wiele. Ich wspólny album "Diamond Mine", wydany przez Domino wiosną 2011, to zapierające dech w piersi połączenie kruchych pieśni Kinga Creosote z nagraniami terenowymi i minimalistycznymi podkładami Hopkinsa. Nominacja do prestiżowej nagrody Mercury i obecność płyty na listach najlepszych brytyjskich wydawnictw minionego roku to więc żadna niespodzianka.
Jona Hopkinsa możecie usłyszeć na antenie kanału Chillout w Radio.nadaje.com!
Nerwowe Wakacje
Grupa założona w 2007 roku przez Jacka Szabrańskiego (The Car Is On Fire) i Michała Szturomskiego (Afro Kolektyw). Z jednej strony odwołują się do dziedzictwa Skaldów i Czerwonych Gitar, z drugiej wyraźnie słychać, że zjedli zęby na alternatywnym graniu z Wysp. Niby są retro, a przecież w stu procentach aktualni. Debiutancki album Nerwowych Wakacji, zatytułowany przewrotnie "Polish Rock", był jednym z najważniejszych wydawnictw na rodzimym rynku w 2011 roku. Nie tylko dostarczył nam nowych refrenów do podśpiewywania pod nosem, ale i sprowokował dyskusję na temat tożsamości polskiej muzyki popularnej.
Atari Teenage Riot
Trudno wyobrazić sobie lepszy soundtrack do cyfrowej rewolucji niż ekstremalne dźwięki generowane przez Atari Teenage Riot. Digital hardcore, techno punk… jak zwał tak zwał - dość powiedzieć, że twórcy "Delete Yourself!" (1995) wyprzedzili swój czas i dwie dekady temu witały ich nie tylko entuzjastyczne recenzje (rzadziej), ale też święte oburzenie muzycznych i politycznych konserwatystów (znacznie częściej). Dzisiaj radykalny przekaz Atari Teenage Riot i równie ekstremalna forma wydają się jak najbardziej na miejscu. Dowodem wydany w 2010 roku, po 12 latach przerwy, album " Is This Hyperreal?", ale także fakt, że pochodzący z niego utwór "Black Flags", podchwycony przez Anonymous i wykorzystywany w dziesiątkach niezależnie tworzonych klipów, stał się nieformalnym hymnem ruchu Occupy Wall Street.
Niedawno zespół wszedł w fazę, którą Alec Empire, lider grupy, określa mianem ATR 3.0 – a to za sprawą dołączenia do nich nowego wokalisty, którym jest Brytyjczyk Rowdy Superstar. Co to oznacza w praktyce, przekonamy się na OFF-ie.
Charles Bradley And His Extraordinaires
Urodzony w 1948 roku na Florydzie i wychowany na ulicach Brooklynu Charles Bradley widzi rzeczywistość podobnie jak Alec i jego kompani, ale jego muzyka nie prowadzi na barykady. To po prostu wejrzenie w duszę chorego świata i lament nad nim, jak w przejmującej pieśni "The World (Is Going Up In Flames)" - choć jest w muzyce Bradleya również miejsce na ciepło, nadzieję i miłość. Wydający płyty w kultowej wytwórni Daptone wokalista to przedstawiciel tych wielkich głosów soulowych, których nie sposób kojarzyć wyłącznie z promowanymi przez radio pościelówami - on wybrał szlak trudniejszy, mniej spektakularny, ramię w ramię z Otisem Reddingiem i Gilem Scott-Heronem. Pokochał muzykę w 1962 roku, kiedy siostra zabrała go na koncert Jamesa Browna i choć do profesjonalnej kariery prowadziła go droga długa i kręta – przez lata był kucharzem, śpiewając tylko po godzinach – w końcu jego talent
został zauważony. Z dumą witamy Charlesa Bradleya na naszym festiwalu.
Converge
Tytuł ich poprzedniej, wydanej w 2009 roku płyty "Axe To Fall", pozostawiał odrobinę nadziei. Ale muzyka - nie. Ten topór opada już w pierwszych sekundach pierwszego utworu, a potem znowu i jeszcze raz, i tak bez przerwy… Pochodząca z Salem w stanie Massachusets grupa od ponad 20 lat i ośmiu płyt dumnie kroczy w awangardzie amerykańskiej sceny, łączącej bezkompromisowość muzyki hardcore z pancernym brzmieniem ekstremalnego metalu - Pitchfork twierdzi wręcz, że to "Black Flag naszego pokolenia". Do Katowic Converge przyjeżdżają promować zapowiadany na wiosnę br. nowy album "All We Love We Leave Behind".
Świetliki grają "Ogród Koncentracyjny"
Jak głosi legenda, razu pewnego poeta Marcin Świetlicki został poproszony o przeczytanie swoich wierszy Czesławowi Miłoszowi i jego świcie podczas jakiejś Bardzo Ważnej Uroczystości. Świetlicki skrzyknął kolegów z punkowo-nowofalowej formacji Trupa Wertera Utrata i swe poezje wykrzyczał nobliście prosto w nos. Nie wiemy, co na to twórca "Ziemi Ulro", ale i muzycy, i Świetlicki eksperyment uznali za udany, bo powstały Świetliki – jeden z najbardziej oryginalnych zespołów na polskiej scenie alternatywnej. Nie tylko ze względu na warstwę literacką piosenek, ale też przez gitarowe figury Tomasza Radziszewskiego i chłodny puls sekcji Dyduch/Piotrowicz. Od "Ogrodu Koncentracyjnego", po ostatni póki co album "Las putas melancolicas" Świetliki nie przestają zaskakiwać i zachwycać, pielęgnując przy tym pozycję pierwszych outsiderów polskiej sceny muzycznej. Nas zabiorą w powrót do przeszłości – zagrają w całości kultowy debiut z 1995 roku "Ogród Koncentracyjny".
Shabazz Palaces
Raper w barwach Sub Pop Records? Dla Ishmaela "Butterfly" Butlera nie ma rzeczy niemożliwych – dwie dekady temu już był na szczycie, kiedy z nowojorską formacją Digable Planets na nowo definiował hip-hop, na pokrytej złotem płycie "Reachin' (A New Refutation of Time and Space)". Później na długie lata zniknął fanom z radarów, by najpierw powrócić ze swym macierzystym zespołem, a następnie zaskoczyć nie tylko hiphopowy świat, ale wszystkich wielbicieli muzyki alternatywnej swoim nowym wcieleniem, czyli Shabazz Palaces. Nic dziwnego, że debiutancki album Shabazz Palaces "Black Up" znalazł się w niejednym zestawieniu najlepszych płyt 2011 roku.
Other Lives
Pochodzą z kowbojskiego Stillwater, w stanie Oklahoma, ale niewiele mają wspólnego z muzyką country & western. Krytycy dopatrują się w Other Lives już raczej amerykańskiej odpowiedzi na Radiohead, albo najpoważniejszej konkurencji dla The National. Jesse Tabish - lider formacji, wokalista, kompozytor i multiinstrumentalista – nie dba jednak o szufladki, ale robi swoje. Najlepszym dowodem wydany w połowie 2011 roku album "Tamer Animals", na którym chamber folk spotyka nowojorski minimalizm i przesyła pozdrowienia europejskiemu indie rockowi.
kIRk
Choć Paweł Bartnik, Olgierd Dokalski i Filip Kalinowski tworzą razem już od ponad dekady, ubiegły rok był dla nich przełomowy – za sprawą premiery znakomitego albumu "Msza Święta w Brąswałdzie". Ale entuzjastyczne recenzje to jedno, a koncerty – zupełnie inna sprawa. Jak sprawdzi się na żywo mroczna, rozimprowizowana wizja elektroniki i okolic, której hołduje kiRk? Przekonamy się niebawem.
Akron/Family
Jak zachowuje się folk z głębokiej amerykańskiej prowincji przesadzony do nowojorskiego garażu? Nie więdnie, wręcz przeciwnie – zakwita sprzężeniami, rozsadza ramy tradycyjnej piosenkowej formy, owocuje nowymi brzmieniami, ale nie traci korzeni w postaci dobrze skomponowanych numerów. Studyjne eksperymenty i koncertowe improwizacje Akron/Family nie bez przyczyny katapultowały zespół na szczyt sceny zwanej - w zależności od ilości prądu - freak folkiem lub nowym rockiem psychodelicznym. Dowody znajdziecie na koncercie, ale wcześniej warto się zapoznać z płytami, choćby ostatnią, póki co, "Akron/Family II (The Cosmic Birth and Journey of Shinju TNT)" z 2011 roku.
Megafaun
Dobrzy kumple Akron/Family i niejakiego Justina Vernona, z którym współtworzyli zespół DeYarmond Edison, zanim każdy poszedł swoją drogą – Justin ku sławie, jako Bon Iver, a Brad Cook, Phil Cook i Joe Westerlund, od tamtej pory jako Megafaun, w nieznane, na spotkanie z posthippisowską muzyką spoza trendów i czasu. Jest w tym i tradycja country, i rockowy pazur, i nawet dziwactwa na miarę Zappy czy Beefhearta, a wszystko to podane z luzem, na jaki stać tylko rezydentów Karoliny Północnej. "Nadaje się to równie dobrze do nocy spędzonej w słuchawkach, jak i tańców w sypialni w leniwy niedzielny poranek" – twierdzi recenzent Pitchforka. Na scenę Trójki nadaje się to tym bardziej…
Afro Kolektyw
Kiedy ta warszawska formacja debiutowała – ponad dekadę temu "Płytą pilśniową" – mówiło się o nich, jako o wielkiej nadziei rodzimego hip-hopu i zestawiało z The Roots. Dzisiaj, po wydaniu "Piosenek po polsku", autorzy entuzjastycznych recenzji dopatrują się w Afro Kolektywie raczej jedynych godnych kontynuatorów najlepszych poprockowych tradycji polskich lat 70. i 80. Jakkolwiek trudno by nie było za nimi nadążyć, dwa wyznaczniki stylu Afro Kolektywu pozostają niezmienne – znakomici instrumentaliści, pędzący naprzód z groovem rzadko spotykanym nad Wisłą i jedyny w swoim rodzaju frontman Michał "Afrojax" Hoffmann, który niewielu ma w tym kraju równych sobie szermierzy słowem - wali złośliwościami na odlew, maskuje się humorem i zasłania ironią.
Metronomy
Electropopowa maszyna do porywania tłumu do tańca. Opatentowana w angielskim Devon, w 1999 roku, kierowana przez Josepha Mounta,multiinstrumentalistę i showmana. Ich ostatni, trzeci album "The English Riviera" nie tylko dostarczył nam garści klubowych hitów, niezbędnych na każdej dobrej imprezie, ale też został doceniony przez krytykó w, czego dowodem nominacja do prestiżowej Mercury Prize. Ale i tak uwielbiani są przede wszystkim za żywiołowe, widowiskowe koncerty… Metronomy rozchwytywani są również jako remikserzy, współpracowali m.in. z Gorillaz, Franz Ferdinand, Goldfrapp i Lady Gaga.
The Antlers
"Chcieliśmy zabrać ludzi na wspólny rejs po wodach dźwięku. Zapraszamy ich do świata, który wypracowaliśmy jako grupa – trzej ludzie, którym radość sprawia to, co odkrywają w muzyce, komponowaniu utworów i nagrywaniu" – twierdził przy okazji ubiegłorocznej premiery albumu "Burst Apart" Peter Silberman, lider The Antlers. Pochodzącej z Brooklynu indierockowej formacji uwierzył nie tylko serwis Pitchfork, rekomendujący płytę szyldem "Best New Music" czy "Drowned In Sound", który uznał album za najlepszą płytę 2011 roku ("rzadko zdarzają się płyty tak bezwstydnie, szcz erze emocjonalne"), ale i publiczność takich festiwali jak Primavera Sound czy Lollapalooza.
Bardo Pond
Założona w 1989 roku przez grających na gitarach braci Gibbons, amerykańska formacja Bardo Pond to jeden z tych zespołów, które przechowały i rozwinęły formułę psychodelicznego, poszukującego rocka. Uważani nie bez powodu za najważniejszych przedstawicieli spacerockowej sceny zwanej Psychodelfią, mają już na koncie osiem oficjalnych albumów plus mnóstwo epek czy wydawanych w kolekcjonerskich nakładach improwizowanych jam sessions. Recenzenci znajdują w ich brzmieniu zarówno nawiązania do wczesnego Pink Floyd, jak i krautrockowy chłód czy noise'owy jazgot. Trudno na koncercie nie ulec potędze i hipnotycznym właściwościom tej muzyki.
Shangaan Electro
Dog – naprawdę nazywa się Richard "Nozinja" Mthethwa – do niedawna trudnił się na prawą telefonów komórkowych. Teraz jest wydawcą, producentem i gwiazdą nowej muzyki, która podbija nie tylko Afrykę, ale już cały świat. Z Limpopo w Republice Południowej Afryki do modnych klubów Zachodu Shangaan Electro poniosła wybuchowa mieszanka granej w opętańczym tempie muzyki tanecznej wymieszanej z etniką – jeśli perspektywa opętanego tańca przy zasuwającej w tempie 180 bpm marimbie wydaje wam się kusząca, to może być wasz koncert festiwalu!
Mikołaj Trzaska gra "Różę"
Mikołaj Trzaska, współzałożyciel i saksofonista grupy Miłość, później lider Łoskotu, to jedna z najważniejszych postaci sceny yassowej, odpowiedzialnej za ostatnią ważną rewolucję w polskiej muzyce niezależnej. Współpracował m.in. z Tymonem Tymańskim, Marcinem Świetlickim i Andrzejem Stasiukiem, Jurijem Andruchowyczem i Kenem Vandermarkiem, odważnie przekracza granice gatunkowe i kulturowe. Na OFF-ie zagra, po raz pierwszy na żywo, piękny soundtrack do wstrząsającej "Róży" Wojciecha Smarzowskiego.
To kontynuacja i rozwinięcie projektu, który rozpoczynamy w ramach OFF Clubu (przypominamy – Katowice, 11-13 maja), gdzie Barn Owl, A Hawk And A Hacksaw i Tima Hecker zagrają na żywo muzykę do filmów Anki i Wilhelma Sasnalów, Siergieja Paradżanowa i Wernera Herzoga.
Apteka
Z tej Apteki zdrowsi nie wyjdziecie… Choć to już 30 lat na scenie, Jędrzej "Kodym" Kodymowski, lider trójmiejskiej formacji, nie stracił nic ze swojego radykalizmu. Nowa, znakomita płyta grupy - "Od pacyfizmu do ludobójstwa" – to jednak nie tylko najbardziej gniewne, ale i artystycznie najbardziej udane dzieło Apteki od czasów kultowej "Mendy". W studiu Kodyma wsparlim.in. Agim Dżeljilji z Oszibarack (zajął się produkcją) i James Morton (występuje m.in. z Portishead), ale na scenie nie będzie miejsca na niuanse – Apteka live to niezmiennie psychodeliczny, punkowy cios prosto w szczękę.
Savages
"Nie chciałam pisać piosenek o miłości, chciałam coś bardziej brutalnego" – oto jak Jehnny Beth, wokalistka Savages, przedstawiła się Pitchforkowi. Nie kłamała. Koncerty tego londyńskiego kwartetu to oczyszczająca kąpiel w gniewie, niepokoju i złości, na jakie stać tylko dziewczyny, które nie mają nic do stracenia, za to sporo do powiedzenia. Grają razem od niedawna – pierwszy koncert Savages dały w styczniu, pierwszy singel – "Flying to Berlin" – wyszedł w maju, ale już mówi się o nich, jako o godnych spadkobierczyniach The Birthday Party, Joy Div ision czy Pop Group.
The Twilight Sad
Szkocka formacja The Twilight Sad wykonuje muzykę, w której chłód krautrocka łączy się z punkową prawdą, a wszystko to spowija hałaśliwa mgła shoegaze'u. Albo, mówiąc prościej – wykonuje bezbrzeżnie smutną, ale i głośną muzykę, rozpisaną na rozdzierający serce głos Jamesa Grahama oraz gitarę, perkusję, akordeon i niezidentyfikowane hałasy. Do Katowic przyjeżdżają promować swój najnowszy, wysoko oceniany przez recenzentów, album "No One Can Ever Know".